Augustiańskie Duszpasterstwo Młodych na feriach zimowych w Szkocji

Wyjechaliśmy z niespokojnymi sercami pełnymi nadziei na usłyszenie głosu Boga, z wiarą, że pogłębimy naszą wewnętrzną relacje z Panem, odnajdziemy nowych siebie w Nim. Zabiegani między szkołą, pracą, domowymi obowiązkami pojechaliśmy na spotkanie z Panem do pięknej Szkocji, aby poznać tamtejsze dzieło naszego Ojca.

Usłyszenie głosu Boga w pełnym zgiełku świecie nie jest łatwe, do wsłuchania się w słowa Pana jest nam potrzebna cisza, odosobnienie, odsunięcie się od wszystkich doczesnych spraw, którymi się zajmujemy. Potrzeba nam było naładowania duchowych baterii.

Baterii, które ładują się tylko dzięki bożej miłości.

Hasłem naszych rekolekcji stały się słowa św. Augustyna ,,I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”

Nasz niepokój serca zaprowadził nas do osobistego spotkania z Jezusem, doprowadził nas do zrozumienia, że Bóg, którego szukamy daleko od siebie, jest Bogiem bliskim każdemu człowiekowi, bliskim naszemu sercu.

Szkocja – górzysty kraj, pełen pięknych pejzaży, obyczajów, tradycji. Poznaliśmy wyjątkowych ludzi z augustiańskiej wspólnoty, przywitali nas uśmiechem i radością, czym od razu podbili nasze serca. Zabrali nas na wycieczki po najpiękniejszych miejscach Szkocji. Pierwszego dnia wspięliśmy się  na górę w Holyrood Parku, abyśmy zobaczyli wspaniałą panoramę Edynburga, zobaczyliśmy piękno edynburskiej starówki na czele z Edinburgh Castle. Mogliśmy również podziwiać widoki z Calton Hill, które dzięki budowli przypominającej grecki Partenon, dodaje Edynburgowi uroku.  Spróbowaliśmy tradycyjnych szkockich potraw takich jak haggis czy grilled kippers.

Następnego dnia pojechaliśmy odwiedzić Glasgow, zobaczyliśmy archikatedrę św. Andrzeja a później mogliśmy podziwiać realistyczną i nowoczesną sztukę w Kelvingrove Art Gallery and Museum oraz wysłuchać koncertu organowego. Zachwyceni Szkocją pojechaliśmy zwiedzić renesansowy zamek w Stirling, który był ulubioną siedzibą Stuartów i miejsce koronacji młodej królowej Marii Stuart oraz monument narodowego szkockiego bohatera Sir William Wallace.

Chcąc głęboko przeżyć rekolekcje, udaliśmy się do Craig Lodge w Dalmally i tam całkowicie poświęciliśmy się słuchaniu Słowa Bożego. Razem ze wspólnota mieszkającą obecnie w Craig Lodge ładowaliśmy Boże baterie na adoracji Najświętszego Sakramentu, modlitwie, Eucharystii, na nowo odnajdując Pana w swojej codzienności. Każdy z nas mógł porozmawiać na osobności z naszym duchowym kierownikiem i spragnieni spotkania z Jezusem, postanowiliśmy zrobić całonocną adorację Najświętszego Sakramentu, na której każdy z nas przez co najmniej godzinę czuwał przy Panu. Najbardziej wytrwali spędzili tam prawie całą noc, przeżywając i otwierając się na Jezusa. W środku ciemnej nocy z Jezusem mogliśmy doświadczyć jego uzdrawiającej mocy, jego miłości, pocieszenia i po prostu poczucia jego obecności w naszym życiu, naszej codzienności.

Poznaliśmy się na nowo jako wspólnota, otworzyliśmy się na nowe pomysły jak Mary’s Meal, ponieważ mieliśmy zaszczyt poznać twórcę tej pięknej inicjatywy – karmienia dzieci na całym świecie – Magnus’a MacFarlane-Barrow.

Z nowymi planami wróciliśmy do Edynburga, aby razem z miejscową ludnością świętować Burns Night, święto szkockie na cześć narodowe wieszcza Szkotów. Gdzie mogliśmy poznać obyczaje i tradycje oraz po prostu niesamowicie się bawić w towarzystwie augustiańskich parafian.

Sobotni poranek spędziliśmy na pamiątkowych zakupach, natomiast popołudnie oglądając mecz rugby pomiędzy Szkocją a Irlandią na stadionie Murrayfield. Podzieleni na kibicowanie różnym drużynom, pełni ekscytacji krzyczeliśmy na stadionie kibicując każdy wybranej drużynie do ostatniej minuty meczu. Ostatni wieczór spędziliśmy na Eucharystii w akademickiej wspólnocie prowadzonej przy Heriot-Watt University.

Tak przeminął tam ten tydzień wewnętrznych przemian i nadeszła niedziela, pełna wzruszających pożegnań z ojcami augustianami, edynburczykami, miastem, szkockimi górami i widokami. Przyszło ciężkie pożegnanie ze Szkocją, ale z nadzieją na powrót.

Wróciliśmy, ale już nie tacy sami.

Autor: W. Mylik