Dzień 2

2 godziny i 30 sekund z papieżem

Kapituła Generalna Zakonu Augustianów nieoficjalnie rozpoczęła się Jutrznią, której przewodniczył składający urząd o. dr Robert Prevost, dotychczasowy Przeor Generalny Zakonu. O godz. 11 spotkaliśmy się w Auli, gdzie o. Generał jeszcze raz powitał nas wszystkich i opowiedział, jak doszło do tego, że papież Franciszek otworzy Kapitułę Generalną Zakonu.

Cały dzień minął pod znakiem niecierpliwego oczekiwania na spotkanie oko w oko z papieżem. Przed wejściem do bazyliki św. Augustyna zgromadził się tłum ludzi. Wielu turystów prawdopodobnie pierwszy raz w życiu widziało na własne oczy zastęp ponad 100 augustianów, przepisowo umundurowanych w czarne habity przepasane skórzanym pasem.  Msza św. była zarezerwowana tylko dla grupy ojców kapitulnych, wspólnoty Kolegium św. Moniki oraz domu prowincjalnego włoskiej prowincji augustianów. Obecne były też mniszki augustianki z klasztoru Santi Quattro Coronati ze wzgórza Celio oraz kilka osób świeckich. Z bocznej nawy połyskuje tajemniczym blaskiem obraz Madonna Dei Pellegrini autorstwa samego Caravaggia a z łuków kolumn, patrzą na nas Jeremiasz i Izajasz pędzla samego mistrza Rafaela.

Punktualnie o godz. 18:00 wchodzi papież Franciszek w asyście J.E. Ojca Prospero Kardynała Grech’a OSA i Ojca Generała Roberta Prevost’a. Miałem okazję stać pół metra od przechodzącego papieża, więc widziałem nieco poważną, skupioną twarz. Szedł w swojej prostej mitrze bez pastorału. Oprawa bardzo skromna: żadnych kwiatów, wierszyków, dzieci, delegacji.  W czasie powitania, Ojciec Generał przypomniał, że w czasie omawiania wizyty Ojciec Święty zapytał Generała: „Więc co papież ma powiedzieć augustianom z takiej okazji?” Na te słowa wszyscy, razem z papieżem gruchnęli śmiechem!

Kazanie w stylu Franciszka: 3 punkty. Proste i do bólu prawdziwe.  Zapytał na czym polegało niespokojne serca św. Augustyna i wskazał na 3 niepokoje: niepokój poszukiwań duchowych, niepokój spotkania z Bogiem i niepokój miłości. Poniżej wyjątki z tego kazania, w moim tłumaczeniu.

Papież mówił:

„Pod względem poszukiwań duchowych Augustyn jest człowiekiem naszych czasów i ma doświadczenie podobne do wielu dzisiejszych młodych ludzi. Był spełnionym mężczyzną pod względem naukowym, zawodowym , cielesnym. Popełnia błędy, jest grzesznikiem. „Augustyn odkrył, że Bóg na niego czekał. Chciałbym powiedzieć, tym którzy czują się obojętni wobec Boga, wiary, którzy są daleko od Boga i czują się opuszczeni przez Niego, a nawet do nas samych, z naszymi „oddaleniami od Boga” i naszymi „ubytkami” względem Boga, być może małymi, ale  jest ich wiele w codziennym życiu: Spójrz głęboko w swoje serce, spójrz głęboko w siebie i zadaj sobie pytanie: masz serce, które pragnie czegoś większego lub serce śniące od rzeczy? Twoje serce zachowuje niepokój poszukiwania Boga czy badań, zajmuje się rzeczami bezsensownymi? Bóg czeka na Ciebie, patrząc na Ciebie: co odpowiesz? Czy zauważyliście tę sytuację w waszych duszach? Czy może śpicie? Czy wierzysz, że Bóg czeka na Ciebie lub dla Ciebie  są to tylko „słowa”?”

Augustyn chciał spokojnego życia nauki i modlitwy, ale Bóg powołał go, aby być pasterzem Hippony w trudnym czasie, w podzielonej społeczności oraz wojny stojącej u bram. I Augustyn pozostawia niepokój od Boga, niestrudzenie ewangelizując z odwagą, bez strachu, starając się być obrazem Jezusa Dobrego Pasterza, który zna swoje owce (por. J 10,14), a nawet, jak lubię to powtarzać, że ” czuł zapach stada Jezusa” i szukał tych, którzy ginęli. Augustyn żył, tym co Paweł mówił Tymoteuszowi i każdemu z nas: głosić słowo, w porę i nie w porę, głosić Ewangelię ze wspaniałomyślnego serca, d(por. 2 Tm 4:02) być pasterzem niespokojnych owiec Jezusa.  Skarbem Augustyna była właśnie ta postawa: Zawsze wychodzić ku Bogu, zawsze iść do stada … Człowiek ma żyć z tymi dwoma wyjściami … nie „prywatyzując” miłości … ale zawsze być w drodze, zawsze niespokojny! Na tym polega znalezienie pokoju w niepokoju. Możemy zadać sobie pytanie: czy jesteśmy niespokojni w sprawach Boga, czy szukamy dróg, aby świat poznał Boga?  A może jestem oczarowany duchową światowością, skłaniającą nas do czynienia wszystkiego tylko przez wzgląd na siebie? My, osoby konsekrowane może myślimy o sobie samych, naszych zainteresowaniach, funkcjach, karierowiczostwie … Och, tak wiele jest tych rzeczy o jakich możemy pomyśleć… myślę, że często jestem niejako „zakwaterowany” w moim chrześcijańskim życiu, w moim kapłańskim życiu, w moim życiu zakonnym, w moim życiu społeczności zamiast pielęgnować siłę niepokoju na rzecz Boga, jego Słowa, które prowadzi mnie do „wyjścia”, dla innych? „.

Papież kontynuował:

„Nie mogę nie spojrzeć na mamę, na Monikę. Ile łez o nawrócenie syna wylała ta święta kobieta! A ile matek dzisiaj też płacze, aby ich dzieci wróciły do Chrystusa! Nie trać nadziei na Bożą łaskę ! W Wyznaniach czytamy to zdanie , które wypowiedział pewien biskup do św. Moniki,  gdy prosiła, aby pomógł jej synowi w odnalezieniu drogi wiary : „Niemożliwe ,aby syn tylu łez zginął” (III , 12:21 ) . Augustyn sam, po nawróceniu , zwracając się do Boga , pisze: ” Moja matka z  miłości płakała przed tobą,  wylewając więcej łez niż kiedykolwiek rozlane zostały przez matki zmarłych dzieci ” (tamże , III, 11:19 ) . Ta kobieta była niespokojna i Augustyn  –  kontynuuje papież – jest dziedzicem Moniki, odbierając  ziarno niepokoju. […] Przypomina mi ona Jezusa, który płacze przed grobem swego przyjaciela Łazarza , Piotra , który zaparł się Jezusa,  po zobaczył bogate w miłosierdzie oblicze Jezusa i gorzko zapłakał, Ojca syna marnotrawnego, który czeka na powrót dziecka na tarasie, a gdy ten jest jeszcze daleko to biegnie mu na spotkanie. Przypomina mi się Maryja Dziewica z miłości stojąca pod krzyżem swojego Syna Jezusa.

Czy jesteśmy przepełnieni niepokojem miłości? Czy wierzymy w miłość do Boga i do innych, czy tylko jesteś w tym nominalistami? Czy kochamy nie w sposób abstrakcyjny , nie tylko słowami , ale prawdziwie, gdy jako brat spotykamy brata, który jest blisko nas?! Czy zostawiamy ich samych w ich potrzebach, a może zamykamy się w naszych wspólnotach, które wiele razy stały się dla nas „wspólnotami wygody”? Można czasami żyć w jednym domu nie znając tych, którzy są blisko nas, żyć we wspólnocie, nie znając tak naprawdę swojego brata. Myślę z bólem o osobach konsekrowanych, które nie są płodne. Niepokój miłości zawsze zachęca nas , aby dotrzeć do innych, nie czekając na innych , aby pokazać czego potrzebują. Ten „niepokój miłości daje nam dar pasterskiej owocności i musimy zadać sobie pytanie – każdy z nas – jak moja duchowa płodność , moja pasterska płodność ?”

Na koniec, wszyscy mieliśmy okazję osobiście przywitać się z papieżem i zamienić z nim, krótko kilka słów. Co można powiedzieć w 30 sekund, będąc nieco stremowanym? Powiedziałem tylko tyle: Proszę pobłogosławić nasze wysiłki w odnowieniu Polskiej Prowincji Augustianów oraz pomodlić się w intencjach rżonych naszych dzieł także na polu dialogu z innymi religiami. Papież Franciszek uśmiechnął się i powiedział: O! sono le cose molto importanti – To są bardzo ważne sprawy…

Światła Ducha Świętego dla Augustianów zapaliły się wczoraj bardzo jasno.

o. Wiesław Dawidowski, OSA