Dzień 7

Wybór

Dzisiaj dzień wyborów Przeora Generalnego. Jest to głosowanie bezpośrednie, czyli każdy z nas podaje na karcie do głosowania jedno nazwisko. Kandydat, musi otrzymać co najmniej 2/3  głosów czyli 50 ważnych głosów.

W zakonie augustiańskim dziś obchodzimy uroczystość liturgiczną Matki Bożej Pocieszenia. Dobry dzień na powołanie nowego Generała. Na pewno będzie on potrzebował wiele pocieszeń.

Zaplanowano trzy tury głosowania na dziś. Nie mogę zdradzić tutaj liczby głosów, kto ile głosów kto otrzymał, ile tur głosowania było zanim wybraliśmy tego jednego z nas. Ważne, że wszyscy chcielibyśmy, aby dzisiaj dokonał się ten wybór. Jesteśmy tu już tydzień i wszyscy odczuwają zmęczenie ciągłym wałkowaniem tematu przywództwa.

Ponieważ piszę ten tekst siedząc w auli obrad mogę dzielić się na żywo moimi obserwacjami. Gdy zobaczycie ten tekst w witrynie augustiańskiej, będzie już po wszystkim.

Widzą niektórych braci rozmawiających ze sobą. Prowincjał Villanova, USA siedzi w skupieniu, wielu robi zdjęcia, bracia z Afryki czytają Pismo Święte, niektórzy z Meksyku przesuwają paciorki różańca. Wreszcie indyjski dzwonek wzywający na kolejną turę głosowania. Po raz kolejny rozdano nam karty do głosowania. Tym razem są koloru żółtego. Sekretarz Generalny, o. Miguel Angel Juarez wyczytuje nazwiska kolejnych głosujących. Muszę przyznać, że bezbłędnie odczytał moje (trudne do wymówienia) imię i nazwisko. Zdolny gość! Mam na myśli Sekretarza.

W wyborze Przeora Generalnego jest trochę napięcia. Nie chodzi o to kogo „on” przekona do siebie, ale ilu braci przekona się do niego. To wszystko widać w głosowaniu.

O godzinie 11:35 do auli wracają   skrutatorzy na czele z Przewodniczącym Kapituły.  O. Michael DiGregorio, z radością na twarzy oznajmia, żartując „Annuntio vobis gaudium magnum! Habemus Novum Priorem Generalem! Quid est Pater Alejandro Moral”.

Burza oklasków. O. DiGregorio żartuje jeszcze: „quid sibi nomen posuit…”. Gromki śmiech na auli. Augustianie jak widać są dość zdystansowani do siebie i dalecy od sztywnych zachowań.

Niemal natychmiast udaliśmy się do kaplicy, by – już ubrani w habity – odśpiewać Te Deum , wziąć udział w zaprzysiężeniu i wymienić znak pokoju z nowym generałem zakonu.

Dla mnie to wszystko jest bardzo wzruszające. Tym bardziej, że od lat jesteśmy przyjaciółmi, miałem okazję wielokrotnie otworzyć przed o. Alejandro swoje serce i wiele razy graliśmy ze sobą w tenisa. Mimo tej zażyłości, w czasie homagium, łezka spłynęła mi z oka. Oby Bóg dał nowemu Przeorowi Generalnemu łaskę poprowadzenia zakonu augustiańskiego po ścieżkach odnowy.

Sanctae Pater Augustine! Ora pro Eo et Pro Nobis!